Wysokie loty Teatralnej

Ach! Jakże nam się spodobał syberyjski pieśniarz Evgen Malinovskiy, który zaśpiewał w 21 urodziny Teatralnej! Zaśpiewał wielu rosyjskich bardów, ale Włodzimierzem Wysockim to on… był prawie. W mojej głowie wskazówki cofnęły się do lat 80., a nawet wcześniejszych. Przypomniały się tamte fascynacje, powróciła łatwość wzruszeń, wiara w prostotę i odwagę uczuć. Wysocki druzgotał słuchaczy biologizmem, intymnością pieśni, Okudżawa wyciszał w swych balladach emocje, dawał chwilę refleksji. Potrzebujemy jednego i drugiego.

Przeszłość nigdy nie wraca w dokładnie tej samej postaci. Pałęta się we fragmentach i chyba jednak określa charakter naszych marzeń. Niektórzy mówią, że przeszłość istnieje tylko jako forma przyszłości. Tak, jakby od urodzenia tkwiło w nas coś, co było, jest i będzie. Warto wierzyć w siebie i w moc dobra. Nawet tych jego okruszków drobnych, wzmacniających nadzieję. Zmierzać ku przyszłości i doskonalić obecne istnienie. Dbać o spokój sumienia, o zdrowie oraz dążyć… ku marzeniom. Nieustannie i namiętnie. Jak Wysocki. Ten to musiał uspokajać swoje konie! „Trochę wolniej, moje konie, trochę wolniej!”– a jak tu się uspokoić, skoro dusza w człowieku rozogniona i gna, i umiera z niepokoju, czy przekroczy nowy próg, czy da radę? „Wyżej gór mogą być tylko góry”. Nie raz, nie dwa przyjdzie nam uczyć się pokory i rezygnować ze szczytów, żeby za jakiś czas w te same góry wychodzić. Bo taka już nasza ludzka konstrukcja. Nieobliczalna.

Nie chcę eksperymentów formalnych. Oczekuję od sztuki wzruszeń. One dają mi siłę, by żyć. No i przyszło wzruszenie! A ileż ich było przez te 21 lat w historycznej już, Teatralnej! Pierwsze – w tej maleńkiej, na piętrze Domu Kultury „Panopticum”. Rok 1991! Zaniosłam tam ulubioną szklankę z koszyczkiem, czułam się stałym bywalcem. To między innymi, dzięki Ani i Krzysiowi Gąsiorom, uwierzyłam, że poezję też można wynieść z domu i zanieść do ludzi, bez obaw i uprzedzeń. Jak swoją. Tam zaczął rosnąć Teatralny noworodek. Zaczął chodzić i gadać. Kiedy zrobił się za duży, przeniósł się na parter. Wreszcie, w pierwszych latach XXI wieku trafił, jako podrostek, dobrze rozwinięty, w pobliże obecnego NDK-u. Tu trwa i działa niezmiennie, choć nie zawsze jest łatwo. Kawiarnia Teatralna bluesem, jazzem, kabaretem, poezją, głównie śpiewaną, stoi. Ale i wystawy – obraz, fotografia. I koncerty charytatywne. Myślę, że wielu z nas nosi w sercu własne obrazki z przeszłości Kawiarni. Jeżeli ludzie czują ciepło, wrażliwość, szacunek i uwagę – będą tutaj wracać.

Elżbieta Bielska-Kajzer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *