Widz jak VIP

4 solanin film festiwal
fot. blogmamona.blogspot.com

Jak co roku, od czterech już lat, ogromną pracę wykonali twórcy Festiwalu Filmowego Solanin. Odniosłam wrażenie, że na pierwszym planie postawili widza, jego wygodę, kieszeń, dostęp do szybkiej informacji. Każdy mógł otrzymać karnet umożliwiający darmowe korzystanie z wszystkich prezentacji filmowych. Na ile było to możliwe, przy tak dużej ilości seansów i spotkań, starano się trzymać wcześniej ustalonych terminów. Czekano na nasze pytania, które nie trafiały w pustkę. Czułam się na tym festiwalu potrzebna.

Mam nadzieję, że inni też. Wszystko jedno, czy chodzą z reklamówką, czy bez. Bo „Człowiek z reklamówką” – tytułowy bohater filmu nagrodzonego w konkursie kina niezależnego – to dla mnie symbol niezależności w sposobie bycia, wyglądu, sposobu ubierania się, jeżeli tylko nie zagraża to wolności innych ludzi. A nasz bohater nie zagrażał. W czym zbieranie reklamówek ma być gorsze od zbierania kapsli, monet, znaczków? Film ukazał banalność i płytkość myślenia tych, którzy usiłują innym narzucić swój styl. Nikt nie musi być „trendy”, jeżeli nie chce. Każdy ma prawo być sobą, byle nikogo nie krzywdził. W myśleniu, śpiewaniu, pisaniu. We wszystkim! Jak ten pan Zygmunt z filmu pt. „Taki typ ptactwa” (również nagroda w tym konkursie), który imponuje swą jasną filozofią życia: słabszego trzeba chronić! Prowadząc sklepik, dokarmia gołębie, a zdarza się też, że i ludzi, jeżeli ktoś jest głodny, a nie ma pieniędzy.

Jeżeli chodzi o pieniądze, to film Ălexa de la Iglesii pt. „Życie to jest to” pokazał, że stosunek do nich nie musi być bałwochwalczy. Pieniądze wcale nie rządzą światem, tylko tymi, którzy wyłącznie o nich myślą. Miłość potrafi się skutecznie przeciwstawić fetyszyzacji bogactwa. W tym filmie, zamykającym festiwal, ciekawa, groteskowa forma nie istnieje sama dla siebie, nie koliduje z sensem.

Byłam wzruszona, kiedy Grzegorz Potęga i Konrad Paszkowski, dyrektorzy 4 edycji Solanina, dziękowali swoim współpracownikom i sporej gromadce młodych wolontariuszy. Kino „Odra” przetrwało jeszcze jeden rok, wyświetlając dobre, ważne filmy. Nowosolska społeczność otrzymała piękny dar od inicjatorów i sponsorów w postaci kolejnego, filmowego festiwalu. Czy potrafimy to docenić i z tego, co jeszcze mamy, korzystać? Czy potrafimy upomnieć się o nasze, historyczne już przecież kino? Jedno kino w Nowej Soli, mieście aspirującym do przemysłowego i (mam nadzieję), kulturalnego rozwoju, to przecież nie jest za dużo. To również apel do władz naszego miasta, żeby pomyślały nad tym, jak pomóc. Apel widza, nie VIP-a.

Elżbieta Bielska-Kajzer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *