Trąbić „siekierą”

W podziemiach warszawskiego Dworca Centralnego kupców zmusza się do wyprowadzki, poprzez podwyższanie im czynszów i wyłączanie prądu. Jak „funkcjonuje” chciwość, zobaczyłam również w filmie „Heniek”, który obejrzałam w ramach 4 Solanina. Film Elizy Kowalewskiej i Grzegorza Madeja pokazuje przepaść między tym, co wiedzą o nas inni, a tym, co sami wiemy. Jeżeli potrafimy tę przepaść dostrzec, to jeszcze dobrze, gorzej, jeżeli udajemy, że jest inaczej niż jest, również przed sobą.

Bohaterowie „Heńka” czują się źle ze swoimi kłamstwami, pazernością, brakiem lojalności wobec współpracowników. To dobry znak, że sami to w sobie widzą i jest im głupio. Nie mają jednak siły, żeby się oprzeć pokusie szybkiego wzbogacenia. Wpadają w pułapkę, która obnaża prawdę o nich samych. Zostaje wstyd. Nic już nie będzie tak jak dawniej między trójką bliskich znajomych. Tracą pieniądze i wzajemne zaufanie też. Czy gdyby udało im się zrealizować sprytne plany zdobycia „kasy”, czuliby się lepiej? Moralna cena, jaką zapłacili, jest chyba zbyt wysoka. Film świetnie pokazuje, że to, jak siebie postrzegamy, też jest ważne. Nawet, jeżeli nikt poza nami tego nie wie. Czyste sumienie ma swoją cenę. Czasem najwyższą. O tej cenie we współczesnym świecie nie mówi się zbyt wiele. Łatwiej ją dostrzec w złotówkach, w euro, w dolarach…

Spokojnego sumienia nie da się kupić, a los może sprawić, że człowiek je traci, w obronie własnej lub najbliższych mu osób. I musi z tym żyć. O tym mówi inny film pt. „Kret”, również pokazany na nowosolskim festiwalu filmowym. Można kupić dobre myślenie innych ludzi o nas, ale to, co myślimy o sobie sami, jest nie do kupienia. To bezcenne. Film mówi też o tym, że w ocenianiu innych ludzi musimy być bardzo ostrożni. Trudne role, ojca i syna, przekonująco zagrali – Marian Dziędziel i Borys Szyc. Z Marianem Dziędzielem widzowie mogli się spotkać po projekcji. Reżyserem „Kreta” jest Rafael Lewandowski, ale Marian Dziędziel kojarzony jest, przede wszystkim, z filmami Wojciecha Smarzowskiego, który był także honorowym gościem tegorocznego Solanina.

„Świata zmienić nie mogę, ale mogę trąbić – powiedział Edward Stachura. Ja trąbię siekierą.” – tak Wojciech Smarzowski wytłumaczył częste pojawianie się tego rekwizytu w jego filmach („Wesele”, „Dom zły”, „Róża”) . Chociaż po nich czujemy się źle, to jednak trzeba je oglądać. Ostrzegają przed złem.

Właśnie od rana media „trąbią” o oszustwach w Amber Gold. A zaczęło się pewnie zwyczajnie. Jak w „Heńku”. Chciwość nakręca spiralę zła. Do dna!

Elżbieta Bielska-Kajzer


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *