Pisz na Berdyczów

„Jedyna taka telewizja” znów proponuje promocję! Uważajcie! Bądźcie ostrożni! Znowu muszę o pieniądzach! Czuję się oszukana. Ledwie się człowiek z jednym operatorem uporał, a tu już nowy się pojawia, który z reklamacją wysyła mnie do Warszawy, zamiast na miejscu, jak należy, sprawę załatwić.

Moja antena znajduje się w Nowej Soli, a nie w stolicy. Umowę też podpisywałam tutaj, nad Odrą, a nie nad Wisłą. Według informacji, jakich udziela mi nowosolskie biuro „jedynej takiej telewizji”, wszyscy klienci otrzymali w styczniu listy, w których firma informuje o podwyżce (dla mnie 5 zł na miesiąc to niemało!). Nie dostałam żadnego listu! Znajomi też nie dostali. A tam było, podobno, napisane, że jeżeli klient nie zgadza się na zmianę warunków umowy, to ma prawo zrezygnować ze współpracy.

Chwileczkę! A odszkodowanie od firmy? Za koszty założenia nowej anteny? Za niepotrzebny dekoder? Przecież operator nie dotrzymał warunków umowy! A co byłoby, gdybym ja nie dotrzymała? Stwierdzam, że „jedyna taka” mnie zignorowała i zupełnie się ze mną, jako klientem, nie liczy. Firma liczy na to, że nie będzie mi się chciało biegać do prawników i załatwiać mojej nowosolskiej sprawy w stolicy. Mają rację! Nie chce mi się! Chyba zapłacę te 23 zł miesięcznie zamiast 18, które stoją jak wół w umowie do stycznia 2013 r. Przyznaję się do porażki.

Poddaję się z powodu osłabienia wiosennego, które nie pozwala mi walczyć o swoje. Źle robię! Wiem. Jest nas więcej takich, którym się nie chce zabiegać o należne 5, 16 czy nawet więcej zł miesięcznie. Dlatego manipulujące nami firmy mają tak łatwo. No i dlatego, że na tym rynku jest zbyt słaba konkurencja. A w małych miejscowościach – to już całkiem. Zacznę się rozglądać za nowym operatorem telewizyjnym. Pal sześć dekoder!

Pracownicy muszą być lojalni wobec firm, ale czy firmy są lojalne wobec nich? Przecież instytucja, którą reprezentują, naraża na szwank ich indywidualną wiarygodność. Kto to właściwie jest ów autoryzowany dystrybutor, który podpisał ze mną umowę? Człowiek Nikt? Nie można ufać pracownikowi „jedynej takiej telewizji”, kiedy zapewnia o określonej wysokości opłat. On nie bierze za to odpowiedzialności, chociaż podpisuje umowy. Może tylko odesłać do stolicy. Jedź do Warszawy, pisz na Berdyczów. Skończy się na niczym.

Jestem zła! Informacja o takiej możliwości zmiany warunków umowy powinna być wywieszona obok kuszących promocji. Tak byłoby uczciwie. Jestem naiwna? Biznes nie może być uczciwy? To po co istnieje Urząd Ochrony Konsumenta? O! Właśnie!

Elżbieta Bielska-Kajzer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *