Nowosolanka Olga Klamecka o życiu w małym miasteczku w „Pytaniu na śniadanie” TVP

Nowosolanka Olga Klamecka – obok Anity Grabowskiej, charakteryzatorki z Puław oraz aktorki Ewy Gawryluk, która pochodzi z Miastka – wystąpiła w porannym programie TVP „Pytanie na śniadanie” poświęconym odpowiedzi na pytanie: Czy życie w małym miasteczku to przekleństwo?. To efekt jej tekstu „Moje miasteczko” opublikowanego w Wysokich Obcasach – dodatku Gazety Wyborczej, w którym opisywała swoje refleksje dotyczące życia w Nowej Soli. Jej tekst jest doskonałym pretekstem do zastanowienia się nad perspektywami „życia i bycia” w prowincjonalnym mieście, a nie dotyczy to tylko młodego pokolenia.

„Mam na imię Ola i mieszkam w małym mieście w województwie lubuskim…” – tak zaczynałaby się moja opowieść, gdybym pisała do Was list. (…) Dokładnie tak, jak postrzega się ludzi z małych miast. Jestem obywatelką gorszej kategorii, a w ankietach zaznaczam drugą po ”wieś” rubrykę. Mam 24 lata i jedyne miejsce, w którym mogę zobaczyć torebkę Louis Vuitton, to kolorowe czasopismo albo strona internetowa. Najbliższy empik jest oddalony o 30 km. Jestem kimś, kto w życiu publicznym nie ma nazwy. Bo mieszkaniec wsi to za mało, a mieszkaniec miasta za dużo. Jestem kłopotem nie tylko w nazwie, ale też w zaszufladkowaniu. Ze wsi pochodzi wieśniaczka, z miasta pani, a z małego miasta? A jednak jestem – pisze nowosolanka w artykule „Moje miasteczko”.

W małym miasteczku zapuściłam korzenie i nie chcę go opuszczać. Mimo że tu nocą nie błyszczą banery, nie zaglądają turyści. Nie ma kuszącego wielkomiejskiego pośpiechu i pogoni za karierą. (…) Tu nie rodzą się kariery – tak po prostu jest i nie jest to niczyja wina. Tu czas płynie wolniej, dziadkowie siedzący na ławkach zawsze odpowiadają mi ”dzień dobry” i każdy pracuje tam, gdzie praca jest możliwa, a nie tam, gdzie oferują awans. To trochę toksyczny związek. Ja – uczepiona znajomych twarzy, ulic i kramów, i to miasto – niepozwalające na wybicie się – stwierdza zastanawiając się, dlaczego jeszcze nie rzuciła tego „w cholerę”.

Tekst, w którym mieszają się wątki pozytywne i gorzkie, z pewnością jest dobrym pretekstem do dyskusji o ograniczeniach i pozytywach życia w małych miasteczkach, prowincji wielkich metropolii, i tym, czy „prowincjonalność” i „wielkomiejskość” nie są stanem ducha. Czy sukces da się osiągnąć tylko po wyjeździe do większych ośrodków? Czy swoje talenty można rozwijać na prowincji? Rozmowę z udziałem Olgi Kałuskiej w TVP można zobaczyć w sieci. Zaczyna się ona od przykładu innej nowosolanki – Magdaleny Różdżki – która z rodzinnego miasta wyjechała i odniosła sukces jako aktorka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *