Jeden z najsłynniejszych nowosolskich sportowców Grzegorz Krawców obchodzi dziś 50 urodziny

Olimpijska czwórka z Barcelony 1992 rok: Maciej Freimut, Grzegorz Kaleta, Wojciech Kurpiewski, Grzegorz Krawców

Miłośnikom kajakarstwa pan Grzegorz, urodzony 25 lipca 1962 roku nowosolanin, to postać bardzo dobrze znana – wszak to szesnastokrotny mistrz Polski, trzykrotny medalista Mistrzostw Świata, dwukrotny uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Seulu (1988) i Barcelonie (1992) a wspominamy jedynie ważniejsze trofea. 

Do kajakarstwa, jak sam kiedyś wspominał, trafił za sprawą kolegów przypadkiem, choć trenował koszykówkę i piłkę nożną. W nowosolskim klubie kajakowym pod skrzydłami Feliksa Nowaka szybko przekonał się jednak, że ma do tego sportu doskonałe predyspozycje. Poczuł też szybko smak pierwszych zwycięstw i od 1976 roku oficjalnie reprezentował ZKS Dozamet Nowa Sól. Od 1978 do 1992 roku w zasadzie nieprzerwanie odnosił sportowe sukcesy na wielu arenach.

Trenerzy wspominali go jako tytana pracy, harującego ciężko na sukces. Dało to efekt, bo jako pierwszy z zawodników klubu zdobył praktycznie wszystkie tytuły, jakie były do zdobycia w Polsce. 16 razy zdobył tytuł mistrza Polski – najpierw 3 razy w kajakarskich czwórkach (K-4): na dystansie 500 m (1983), oraz 1000 m (1983, 1984), potem 13 razy indywidualnie (K-1) na dystansie: 1000 m (1986, 1987, 1989, 1991, 1992), 500 m (1988, 1989, 1991, 1992) oraz 10000 m (1987, 1989, 1991, 1992).

Trofea Grzegorza Krawcowa zdobyte podczas sportowej kariery. Dziś takich mistrzów w Nowej Soli nie ma…

5 razy startował w finałach mistrzostw świata, zdobywając trzy medale w osadach (K-4). W 1982 w Belgradzie zajął 6 miejsce w indywidualnie na dystansie 1000 m. Trzy lata później w Mechelen startując w osadach czteroosobowych był już 4 na dystansie 10 km i szósty na 1000 m. To sygnalizowało dobrą passę w następnym sezonie, bo w 1986 roku w Montrealu w Kanadzie Grzegorz Krawców startując z Robertem Chwiałkowskim, Kazimierzem Krzyżańskim i Wojciechem Kurpiewskim zdobył brązowy medal MŚ (K-4, 1000 m) i otarł się o kolejne brązowe krążki zajmując w K-4 500 m i K-4 10000 m czwarte miejsca.

1987 rok przynosi kolejny start na mistrzostwach świata ekipy Grzegorz Krawców, Robert Chwiałkowski, Kazimierz Krzyżański i Wojciech Kurpiewski. W Duisburgu w Niemczech kajakarze zajmują drugie miejsce na dystansie 1000 m. W 1989 roku w bułgarskim Płowdiw w tej samej konkurencji, w nieco zmienionym składzie, bo Kazimierza Krzyżańskiego zastąpił Maciej Freimut, ponownie sięgają po srebro mistrzostw świata.

W igrzyskach olimpijskich Grzegorz Krawców miał zadebiutować już w 1984 roku w Los Angeles. Jednak miał pecha, bo Polska wraz z innymi krajami tzw. bloku wschodniego zbojkotowała zawody. Była to polityczna odpowiedź państw socjalistycznych na bojkot igrzysk państw kapitalistycznych w 1980 roku w Moskwie. Szkoda, że polityka nie pozwoliła ówczesnemu mistrzowi Polski w K-4 zmierzyć się po raz pierwszy na koronnym dystansie 1000 m. Na kolejnych igrzyskach w Seulu w 1988 roku było już bardzo dobrze. Kajakarka czwórka (Maciej Freimut, Kazimierz Krzyżański, Wojciech Kurpiewski i Grzegorz Krawców) na dystansie 1000 m zaczęła od zwycięstwa w przedbiegach i drugiego miejsca w półfinale. W biegu o medale nasi kajakarze zajęli jednak piąte miejsce. Start 4 lata później w Barcelonie w kajakarskich czwórkach (Grzegorz Krawców, Maciej Freimut, Grzegorz Kaleta i Wojciech Kurpiewski) na dystansie 1000 m przyniósł 6 miejsce w wyścigu 9 finałowych osad.

Choć nie udało się naszemu nowosolskiemu sportowcowi ukoronować kariery olimpijskim krążkiem, trzeba zauważyć, że jest on najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii miasta. Aż chce się rzec, że dziś takich mistrzów już w Nowej Soli nie ma… Dodajmy, że Grzegorz Krawców otrzymał również tytuł Zasłużonego Mistrza Sportu trzykrotnie był też odznaczony srebrnym medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe. Od 2011 roku można w nowosolskiej alei gwiazd w nowosolskim porcie odnaleźć odcisk jego dłoni.

Po zakończeniu kariery sportowej Grzegorz Krawców zajął się biznesem, prowadzi w Nowej Soli własną firmę. Współpracuje wciąż z nowosolskim klubem kajakowym dbając o kolejne pokolenia modych ludzi chwytających za wiosła. Sam wciąż z powodzeniem nadal startuje w zawodach dla sportowych weteranów, a lista tych sukcesów jest równie długa.

Panie Grzegorzu, życzymy zdrowia i wszystkiego najlepszego. 100 lat to za mało!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *