Duch z Krakowa

Czasem tak bywa, że człowiek coś powie, a niedługo potem, życie to potwierdza, mocniej, niż mógłby przypuszczać. W Teatralnej – znowu świetni artyści! Młodzi muzyczni czarodzieje przyjechali z Krakowa do naszego grodu nad Odrą. Przyjechali i zagrali na różnych instrumentach strunowych, i na cajonie (egzotyczny odpowiednik perkusji. Cudo!). A wokalistka, Regina Bogacz, zaczarowała nas głosem, takim, co to wiecie, pod niebiosy, ale i pod ziemię. „Wniebogłos” we wszystkich rejestrach może wyśpiewać Ciszę (słowa: R.M. Rilke!). Kiedy tylko rozpoczęli koncert, zapanował dobry duch i już nas nie opuścił do końca. Nic dziwnego, bo zespół nazywa się Duch.

Ale nie powiało grozą, tylko zachwytem. Taki Duch to potrafi dodać ducha! Umie zaśpiewać Baudelaire’a (Spleen) i Tetmajera (Mów do nie jeszcze), Wojaczka (Vademecum, Deszcz), i Poświatowską (Jestem z upływającej wody). O firankach było, o bezsenności i o tym, że „razem łatwiej iść pod wiatr”, i jak to jest, kiedy „deszcz robi ze świata olbrzymi kryminał”, i o absurdalności wojen. Wszystko było! A jednocześnie – profesjonalizm i bogactwo muzyczne. Koncentracja, finezja, perfekcja. Nieustanny ruch sceniczny.

Młodzi twórcy zadbali o ciekawy wizerunek zewnętrzny – subtelną ekstrawagancję. Smoking do zwyczajnych, obecnie modnych na co dzień, spodni i sportowych butów. Bose nogi wiolonczelistki. Solistka – jak elegancka licealistka przed egzaminem. Bez makijażu. Pozostali muzycy mieli ciekawy makijaż. Jedno oko zamalowane aż do skroni – na czarno. Wyglądali jak w połówce ciemnych okularów albo jak kandydaci na piratów.

Rzeczywiście, w ich wizerunku było coś z teatru, coś prowokującego, ale bardzo delikatnie. Ten swoisty teatr muzyczny składa się z siedmiu uduchowionych osób, grających ze sobą od 2010 roku. Poza wymienioną już wokalistką – Piotr Aleksander Nowak (gitara, kompozycja) ; Stanisław Słowiński (skrzypce); Patrycja Pastrama (altówka); Natalia Orkisz (wiolonczela, wokal); Łukasz Madej (kontrabas); Wiktor Machowski (cajon). Jak czytam w internetowym artykule pt. „Duch aspiruje do trip-hopu”, określa się ich jako godnych następców wrocławskiego Digit All Love, z tym, że Duch jest bardziej akustyczny – główny nacisk kładzie na brzmienie zespołu smyczkowego i na przekaz słowa.

Często życzymy sobie mocnego ducha i żeby nas dobry duch nie opuszczał. Koncert krakowskiego zespołu 28 kwietnia w Teatralnej to był prawdziwy rarytas artystyczny. Tak mało osób przyszło. Nowosolanie nie wierzą w duchy? Naprawdę? Może już najwyższy czas zacząć?

Elżbieta Bielska-Kajzer


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *